Dziękuję serdecznie wszystkim za niezliczone wpisy, maile i telefony z kondolencjami, słowami otuchy, a także niezwykle ciepłymi wspomnieniami o Agnieszce. To znaczy bardzo wiele w tym trudnym okresie. Dziękuję tym, którzy tak licznie pojawili się w sobotę, by pożegnać Agnieszkę. Dziękuję także za liczne wpłaty na rzecz fundacji Alivia – w sobotę zebraliśmy niemal 4000 zł, które już zostały przekazane na konto Fundacji.

Dziękuje także fantastycznym lekarzom, którzy pomogli nam przetrwać te cztery lata, na przekór wszelakich ponurym prognozom i statystykom. Agnieszka poprosiła mnie niedawno, by nie używać nigdzie sformułowania „przegrała z rakiem”. Bo Ona te cztery lata swoim uporem, siłą i nieszablonowym podejściem do leczenia wygrała. Kłaniam się także nisko wszystkim, którzy o sytuacji wiedzieli i wspierali nas na różne sposoby.

I te najważniejsze podziękowania: dziękuję Ci Aguś za każdą wspólną chwilę. To była magiczna, niesamowita i bardzo kolorowa dekada. Czas, jaki w życiu można przeżyć tylko raz. Dziękuję Ci, że zabrałaś mnie w tą szaloną podróż. Teraz śpij spokojnie. Do zobaczenia.

Michał

Agnieszka (fot. Przemek Pomarański)