Dobranoc: Marcin Babko

29 listopada 2016
Marcin (fot. Michał Skwarek)

Takich wiadomości organizm po prostu nie przyswaja. Bo wciąż nie wydaje się możliwe, żeby Marcina Babko nie było już między nami.

Marcin był prawdziwym wulkanem pozytywnej energii. Jako dziennikarz katowickiej „Gazety Wyborczej”, dla której napisał niemal osiem tysięcy tekstów, bardzo przychylnie podchodził do naszych inicjatyw – pisał o naszych pierwszych płytach czy o magazynie „Lizard” gdy jeszcze byliśmy jego wydawcą. Pomocny, uśmiechnięty, pełen energii oraz całkowicie odjechanych i niecodziennych pomysłów. Dobrze to widać na przykładzie katalogu jego wydawnictwa Falami, gdzie każda płyta była małym dziełem sztuki. Album Mirka Rzepy zapakował w szary filc. Adama Olesia w gustowny materiał przypominający o korzeniach tego materiału. W pudełkach można było znaleźć lupę do oglądania motyli, mydełko czy talię kart do gry. Piękną inicjatywą było wydanie kompilacji „Sealesia 3″, gdzie wszystkie egzemplarze okładek zostały ręcznie pokolorowane przez dzieci ze śląskich szpitali. Ale nie tylko o opakowanie chodziło – Marcin udokumentował i zachował jako wydawca i dziennikarz bardzo dużą część śląskich i zagłębiowskich zespołów, jakie były aktywne w pierwszych 15 latach nowego wieku. We wszystkich tych projektach dzielnie sekundowała mu towarzyszka jego życia, Marta Frank. I biorąc pod uwagę ich pomysłowość nie zdziwiłem się tak bardzo, gdy pewien czas temu zdobyli serca wielu designerskim… mydłem robionym z węgla – Sadza Soap.

Ostatni raz widziałem się z Marcinem niedługo przed jego wyjazdem do Portugalii. Opowiadał o wspaniałej atmosferze miejsca gdzie zamieszkają i dalszych planach, jakie będzie realizował w Polsce. Przywiózł mi wtedy kilka roczników „Magazynów Muzycznych”, które jemu już nie były potrzebne. Do dzisiaj natykam się w poszczególnych numerach na wycinki z innych gazet, skrawki jego prywatnego archiwum muzycznego. Niestety, nie będziemy już mieli okazji by się spotkać i porozmawiać – Marcin zmarł w niedzielę, 27 listopada.

Marcinie, dzięki za wszystko!

Michał Wilczyński