Koniec roku to czas na obowiązkowe podsumowanie tego, co się wydarzyło przez ostatnie dwanaście miesięcy. To także doskonała okazja, by wspomnieć co się jeszcze wydarzy…

Nie będziemy pisać o tym, jak ten rok się różnił od innych. Wszyscy to wiedzą i każdy na swój sposób przeżył ten nietypowy czas. Mamy nadzieję, że choćby w drobnej części nasze wydawnictwa pozwoliły zachować pewną normalność i ciągłość. Bo przecież co to za rok, by GAD-y nie zrobiły kolejnych płyt SBB, Jerzego Miliana czy Andrzeja Korzyńskiego? Była elektronika, były radiowe orkiestry, było kilka dużych niespodzianek. Nie wszystko się udało, ale przecież 2021 to też bardzo dobra data…

Płyty

Było szeroko. Rok zaczęliśmy od ambientu Wojciecha Konikiewicza i bluesowej energii Gramine – bardziej odmiennych światów nie dało się postawić obok siebie. I w podobnym stylu wędrowaliśmy przez cały miniony rok. Fani elektroniki dostali obok Konikiewicza wznowienie debiutanckiej płyty Electronic Division i kolejną część archiwalnych nagrań Władysława Komendarka. Sympatyków rocka progresywnego zaskoczyła zupełnie nieznana, instrumentalna płyta zespołu Eden.

Nie zapomnieliśmy o fanach fusion (wznowienie debiutu Crash, pierwszej płyty Zbigniewa Lewandowskiego oraz dwa albumy Jazz Q) czy w ogóle szeroko pojętego jazzu (dwa kolejne wydawnictwa z udziałem Jerzego Miliana). Ale były też absolutnie nowe elementy w naszej archiwalnej układance – zaczęliśmy odwiedzać lata 90. minionego stulecia, wyszukując w nich rzeczy tak odmienne jak debiutancki album trójmiejskiego No Limits i rarytasy z bogatej historii Hedone. Sięgnęliśmy także po folk-rock, prezentując go i na pełnowymiarowych płytach Jerzego Grunwalda i Rodziny Pastora, jak i na kompilacji „Wędrujmy”, która – gdyby nie pandemia – raczej by nie powstała. Ten doskonale, ciepło przyjęty pomysł na wakacyjną wędrówkę na pewno będzie przez nas kontynuowany.

Jak co roku ważna była dla nas muzyka filmowa. Od początku jej wydawania żartujemy, że naszą specjalnością są kompozytorzy na literę K. Dlatego po Korzyńskim, Korczu czy Komedzie w tym roku przyszedł czas na Henryka Kuźniaka i Lucjana Kaszyckiego. Rozpoczęliśmy także pracę nad przypomnieniem twórczości Piotra Hertla, a ponad wszystko – wydarzyło się to, o czym piszemy kilka akapitów niżej.

Nowe płyty ukazywały się także poza głównym katalogiem GAD-a. Wspomogliśmy wznowienie kultowej czwórki Alibabek z muzyką ska przy okazji płyty „Tribute to Alibabki”. Powoli rozwijający się Duży Sęk zaprezentował fenomenalne słuchowisko Jacka Janczarskiego „Saga Rodu Wymęga-Zarawiejskich”. Zaczęliśmy także flirt z absolutnymi nowościami – pod szyldem New Sun wydaliśmy we wrześniu nowy singiel Hedone, a dziś – 31 grudnia 2020 roku – swoją premierę ma album „2020” tego wyjątkowego projektu Macieja Werka. Dla nas to podwójna radość – z jednej strony możliwość obcowania z czymś absolutnie wyjątkowym w nowej polskiej muzyce, z drugiej – okazja by pokazać że można robić nowe produkcje „po staremu”. Nie promować ich przez tydzień czy półtora, ale przez rok – wydając m.in. kolejne (fizyczne) single (z obowiązkowymi stronami B, których nie będzie nigdzie indziej!), szukając ciekawych form prezentacji dobrej muzyki. New Sun nie będzie się odzywać zbyt często, ale zawsze z ważnego powodu.

Wydarzenie

Bezdyskusyjnie wydarzeniem roku było odkrycie archiwów dźwiękowych wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych, które pielęgnuje Centrum Technologii Audiowizualnych. Pierwszy sygnał dał Kuba Mikurda, na spotkaniu poświęconym twórczości Andrzeja Korzyńskiego. To był sam początek marca 2020 roku. Gdy się skontaktowaliśmy z dyrektorem CeTY, Robertem Banasiakiem, wszystko już zdążyło się zamknąć i musieliśmy aż do czerwca czekać na możliwość spotkania. Od tego momentu zaczęliśmy działać szybko – digitalizujemy i katalogujemy zbiory, przeglądamy i porządkujemy. Wydaliśmy już muzykę z pierwszego sezonu serialu „Czterej pancerni i pies”, a na przyszły rok mamy znacznie więcej niespodzianek z tych wrocławskich taśm. Zresztą dzięki temu – oraz współpracy z kompozytorami i innymi archiwami – w 2021 będzie w naszym katalogu nieco więcej muzyki filmowej niż dotąd!

Drugim takim ważnym wydarzeniem było rozpoczęcie współpracy z Radiem Łódź. Nie tylko udało nam się rozpocząć serię dokumentującą dokonania Orkiestry Henryka Debicha, ale dla Radia przygotowaliśmy płytę z ich świątecznymi sesjami zrealizowanymi na przestrzeni kilku ostatnich lat. W 2021 ciąg dalszy!

Poślizgi

Nie wszystko rzecz jasna się udało. Pomijamy tytuły, które miały się ukazać w 2020 roku ale z różnych względów – głównie formalnych i licencyjnych – muszą poczekać jeszcze chwilę („Interwizje”!). Nie udało się w pełni świętować 80. urodzin Andrzeja Korzyńskiego, choć wydaliśmy specjalny jubileuszowy album, soundtrack z „Janki” oraz trzypłytową antologię Arp Life – to i tak sporo. Poza tym 81. urodziny to równie dobra liczba, by wydać kolejne fenomenalne nagrania tego wszechstronnego twórcy. Zaliczyliśmy też wpadkę techniczną przy pierwszej części nakładu „Czterech pancernych…”, co wyprostujemy w styczniu.

Plany

Znowu będą stałe elementy gry. SBB, Korzyński, Milian, Komendarek – na pewno. Ale to tylko początek. Więcej muzyki filmowej. Lata 90. Autorskie kompilacje w duchu „Wędrujmy” czy „Brzdęku!”. Nieco więcej winyli – nawet jeśli część w mniejszych nakładach. Nie planujemy żadnych nowych sublabeli, ale na pewno będziemy rozwijać te już istniejące. Możliwe, że wrócą do GAD-a książki. I kolejne koszulki. Czekamy na lato, żeby ubrać „Summer Love” No Limits!

Pierwsze premiery pod koniec stycznia. Drobny przedsmak 2021 – poniżej. Życzymy Wam, żeby to był po prostu dobry rok.